Miód Pitny - Recenzje miodów pitnych
Pan trójniak

Pan trójniak

Państwo Marian i Dorota Gajda czyli twórcy miodów "Pan Trójniak" pasjonują się nie tylko miodami ale również tzw. rekontrukcjami historycznymi czyli pokazami życia z dawnych czasów już od lat 25. Szczycą się, że miody sycą bez kompromisów w kwestii jakości, czyli używają prawdziwego, czystego miodu, krystalicznej wody, naturalne soki, przyprawy i owoce. Ich miody nie zawierają siarczynów, co jest w dzisiejszych czasach rzadkością. Mają w ofercie 4 trójniaki, kosztujące sporo bo niemal 130 złotych. No ale jakość, kraftowa produkcja i niebywałe walory smakowe cenę tę w pełni uzasadniają.

pantrojniak.com

Trójniak Staropolski

sobota, 7 marca 2026

Miód o barwie jasno-bursztynowej, słonecznej, klarowny. Konsystencję ma treściwą, gęsta jak na trójniaka. Miód jest iście kwiatowy w smaku, pełny, nektarowy, lekko pyłkowy. Miód bazowy to jakiś wielokwiat, chyba późny według naszych oczywiście przypuszczeń. Dodatek kwiatu bzu, cynamonu i imbiru oraz pieprzu czarnego dał wielce ciekawy efekt. Słodycz miodowa jest ciężka, pałkowata, ziana, a na finiszu czujemy cynamon, który wzmacnia jeszcze słodycz, nadając posmak cukierkowy. Nie chodzi o efekt przegotowania brzeczki, bo wiemy o tym od producenta, że tego nie praktykuje. Efekt smakowitości uzyskany jest za pomocą doskonałego wypracowania i leżakowania. Finisz jest lekko uszczypliwy i zadziorny za sprawą pieprzu dodanego w zdroworozsądkowych ilościach. Niebywale spójny smakowo. Dodatek imbiru powoduje, że jest jakby dwuskładnikowy - najpierw słodko cukierkowy, a później ostrawy, szczypiący. Bardzo cieszy opis składu na etykiecie, wspomnienie o leżakowaniu i brak siarczynów. To wielki atut tego miodu i to uzasadnia niemałą jego cenę. Po podgrzaniu poza tym, że miód stał się gorący to stał się winny! Czyli kwaskowaty. Grzany uwidocznił swoją wielką pełnie smaków oscylująca wokół wyrazistej słodyczy. Trzeba zauważyć jego wyjątkową gładkość i pyłkowatość, jak u miodu typu bziak. Na finiszu stał się cudownie winny, jakby miał leciutki dodatek cytryny. Grzany naszym zdaniem okazał się lepszy, bo wielowarstwowy, a przy tym cudownie spójny, krzepki, rozgrzewający zimą. Imbir w grzanym wzmógł się i grzeje razem z cynamonem nienajgorzej. Cóż więcej dodać - wybitny bziak korzenny z najwyższej półki, ścisłej czołówki.